NA ANTENIE
WTOREK 07.09.2010
W trakcie tworzenia
Admin
PUBLICYSTYKA
\\\ CZYTAJ...
GIEŁDA PRZEBOJÓW WARTOŚCIOWYCH
Daj głos!
UNIKALNE GRAMY SŁOWEM
Uniradio jest studencką rozgłośnią Uniwersytetu Wrocławskiego. Nadajemy od poniedziałku do piątku w godzinach popołudniowych. W trakcie nadawania można posłuchać wielu ciekawych audycji tematycznych, które przygotowują członkowie naszego zespołu redakcyjnego. Tytuły audycji oraz ich krótkie opisy znajdziecie w dziale Ramówka. Jeżeli chcecie podzielić się uwagami na ich temat albo wziąć udział w dyskusji z dziennikarzami Uniradia, korzystajcie z naszego Forum. Zapraszamy!

Nasz profil w Youtube:
www.youtube.com/user/wroclawskieUniradio

GG: 278708
10-05-2010
|
'Odlot'? Kciuki w górę


Nowa produkcja Disney i Pixar Studios została pozbawiona grzechów głównych innych popularnych animacji: kierowany do starszych „Odlot” bawi wyjątkowo dobrze, ma inteligentną treść i głębszą wymowę. Twórcy nie skorzystali w nim z lżejszego niż balonik wypełniony helem, dziecięcego infantylizmu.

Film opowiada historię Carla Fredricksona, który - będąc już w podeszłym wieku - postanawia spełnić swoje wieloletnie marzenie o przygodzie. Jak chce to zrobić, zdradza każdy plakat i trailer „Up” (tak brzmi tytuł oryg.): przywiązuje swój dom do sporej ilości balonów i odlatuje nim w… górę. Ważne są powody, które Fredricksona ku temu skłaniają, to one nadają filmowi w jakimś stopniu filozoficzne znaczenie.

Scenariusz, dzieło trójki P.Docter, T.McCarthy i B.Peterson, to jedna z najmocniejszych stron „Odlotu”: idealnie rozłożono w nim napięcie, akcja nieustannie brnie do przodu, a za sprawą częstych przejść między najróżniejszymi emocjami , film nie jest jednostajny, a tym samym, nie nudzi. Nieprawdopodobną całość wypada ponadto traktować alegorycznie, dzięki czemu film nie umiera wraz z końcowymi napisami, tam zaczyna swoje drugie życie.

„Ta opowieść ujęła mnie od razu, była jednym z głównych powodów, dla których zdecydowałem się zagrać w tym filmie” – powtarzali w wywiadach wszyscy członkowie obsady. Kolejnym powodem musiały być postacie.

Szczególnie dwójka głównych bohaterów: zrzędzący, ale niepozbawiony uczuć i ironicznego poczucia humoru starzec, i niezrażony, kilka dekad młodszy, niechciany towarzysz podróży Russell. Ich charaktery – złożone, świetnie i spójnie zaprojektowane – to łącznik z ludzką rzeczywistością w bajkowej dżungli. Na dalszych planach poziom też jest wysoki: sympatię zdobywa niezbyt roztropny, mówiący pies Dug (zresztą, cóż za pomysł: kto poza Pixarem wstawiłby „tam” psy?) i niemówiący ptak Kevin, a niebanalna postać negatywna naprawdę straszy.

Żaden z bohaterów nie byłby jednak tak zachwycający, gdyby nie praca aktorów. Na największe wyróżnienie zasługuje Edward Asner, który swoim głosem ożywił głównego bohatera. Asner i Fredrickson to prawie rówieśnicy więc Amerykanin mógł dobrze wejść w rolę. „Carl ma piękne marzenie, o które chce walczyć, mimo że przeszkadzają mu >>psy społeczeństwa<<. Szanuję to w nim niesamowicie” – przyznał w jednym z wywiadów aktor. Widać (a raczej słychać), że przesłanie filmu jest mu bliskie, co przekłada się na jego zaangażowanie. W dalszej kolejności zyskują na tym widzowie.

Tych ostatnich ucieszy też fakt, że „Odlot” bawi, ale poziomem swoich gagów nie obraża oglądającego. Inaczej niż w choćby ostatniej Epoce Lodowcowej, nikt nie próbuje tutaj śmieszyć nieuzasadnionymi upadkami czy stłuczkami ze ścianą. Żarty wynikają raczej z kontekstu, stosunków łączących postacie, zaskakujących zwrotów akcji lub złośliwych dialogów.

„Odlot” nie marnuje też czasu na trwające wiele minut sceny pościgów, czy podniebnych akrobacji. Fakt, pojawiają się, ale raczej w formie krótszych przerywników, w których widz odnajdzie kilka odświeżających pomysłów (ucieczka z przywiązanym do pleców domem jednorodzinnym, utrzymywanym w powietrzu przez setki balonów?).

Na dokładkę: piękna oprawa graficzna i dźwiękowa. Ciepłe, intensywne barwy otoczenia (scena samego „odlotu” widziana przez okno pokoju dziecięcego!) i krągłości ludzi, to pomysł Pixara na „Up” (czemu kojarzy mi się z grą Worms3D?). Jest płynnie, realistycznie i bardzo przyjemnie dla oczu.

Muzyka, to z kolei dzieło Michaela Giacchino: „Kiedy usłyszałem o tym filmie, jego historia zainspirowała mnie, wiedziałem, że muszę przy nim pracować” – mówił kompozytor. Giacchino, odpowiedzialny też za ścieżkę do „Ratatouille”, za pośrednictwem pianina wprowadza w „Odlocie” odrobinę tego pełnego wdzięku i subtelności, paryskiego klimatu. O dziwo, ten pasuje tam idealnie.

Ostatni plus należy się sekwencji z prawie samego początku filmu. Np. w „Wall-e”m rolę tę spełniał krótki, miłosny fragment z piosenką „Love is in the air” w tle. W „Odlocie” podobną sekwencję stworzono jeszcze lepiej, nieco poważniej i bardziej wzruszająco. Najważniejsza różnica jest jednak taka, że wraz z jej końcem, nie wyczerpuje się zasób scen wartych obejrzenia.

Wśród minusów, można spróbować przyczepić się do tego, że twórcy nie tłumaczą się z niektórych przyjętych rozwiązań, ale to przecież (mimo wszystko) bajka. A one mają do tego gatunkowe prawo.

Na koniec zastrzeżenie, że o „Odlocie”, nie powinno się myśleć tylko w kategoriach animacji, ale raczej prawdziwego życia. Ta pełna małych, kreatywnych radości, komedia z przesłaniem, dodatkowo udanie zadaje kilka ważnych pytań o rozstanie z przeszłością i pogoń za marzeniem.

Ten film to 96 minut dobrej, nie-głupiej, animowanej zabawy z dużą ilością niespodziewanych zwrotów akcji - jedno z najdojrzalszych dzieci Disneya. Warto wybrać się do kina zanim wyleci z repertuaru.



Adrian Fulneczek


HOME | RAMÓWKA | AUDYCJE | EKIPA | GALERIA | MULTIMEDIA | KONTAKT | FORUM | ADMIN
Mateusz & Kuba © Copyright.